Prywatne uczelnie czekają na studentów. 4 tysiące rocznie lub stypendium
Kurier Poranny - 09.08.2010

Nowe kierunki, do tego wysokie stypendia. Tak niepubliczne szkoły wyższe w Białymstoku kuszą przyszłych studentów. Kandydaci nadal mogą się zgłaszać, bo rekrutacja na płatnych uczelniach potrwa nawet do końca września.

Monika nie dostała się na ekonomię na Uniwersytecie w Białymstoku. Dlatego zgłosiła do Wyższej Szkoły Ekonomicznej. – Na ten sam kierunek. Nauka jest płatna, ale nie chciałam zmarnować roku. Poza tym uczelnia niepubliczna nie znaczy gorsza – uważa przyszła studentka.

– Nie jest tajemnicą, że rekrutacja na nasze uczelnie dopiero teraz ruszyła na dobre. Bo przyjmowanie chętnych zakończyły szkoły publiczne – mówi przedstawicielka płatnej uczelni w Białymstoku.

Takich szkół jest w naszym mieście kilkanaście. Wiele z nich, ze względu na konkurencję, nie chce mówić o aktualnej liczbie kandydatów, a nawet o limitach miejsc. Zapewniają bowiem, że są elastyczne.

– Na pewno odczuwamy skutki niżu demograficznego – mówi Elżbieta Janucik z Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania.

Przyszłym studentom niepubliczne uczelnie oferują wykształcenie licencjackie, a na kilku kierunkach także magisterskie. O przyjęciu na studia decyduje najczęściej kolejność zgłoszeń. Za naukę trzeba płacić 2-4 tys. zł rocznie. W zamian uczelnie proponują zapomogi i stypendia.

– Studenci, którzy uzyskują średnią powyżej 4,85 mają kolejny rok studiów za darmo – mówi Katarzyna Szcześniak z Wyższej Szkoły Administracji Publicznej.

Tu rekrutacja potrwa do 30 września. Największą popularnością cieszy się administracja i bezpieczeństwo narodowe. Najsłabiej z zapisami jest na filozofii. Nie brakuje też nowości. To filologia ze specjalnością lingwistyka stosowana oraz handel zagraniczny w języku angielskim. Nauka na tym ostatnim jest bezpłatna. (...)

Cały artykuł

Realizacja: